Dodano: 20 czerwca 2020r. przez Agnieszka Konik-Korn

Serniczek recyklingowany, czyli coś z niczego i bez wyrzutów sumienia

Przeterminowało Ci się mleko lub jogurt i boisz się go zjeść? A może nie wiesz co zrobić z pianą pozostałą po przygotowaniu dżemu? Nie musisz wyrzucać, sprytnie wykorzystaj tę szansę!
Serniczek recyklingowany, czyli coś z niczego i bez wyrzutów sumienia

Sobota minęła pod znakiem ogarniania zaległości kuchennych. W końcu zrobiłam dżem z truskawek od państwa Gorzkowskich! (Udało się nie odkładać na później! Jupiii!) Jak zawsze, zanim przelałam dżem do słoiczków, musiałam przełożyć z góry garnka pianę powstałą z owoców i pektyny. Po kilku chwilach zrobiła się z niej lekka pianka, niczym różowe ptasie mleczko. - Do słoików nie włożę, a szkoda, by się zmarnowało! - pomyślałam sobie. - Co by tu wymyślić...

Zajrzałam do lodówki i.... znalazłam w niej 3 litry mleka po terminie (nie sprzedały się w sklepie, a ja nie miałam czasu się nimi zająć i już minął tydzień od końca daty ważności...). Niespecjalnie miałam ochotę próbować, czy da się je jeszcze wykorzystać na surowo, choć pachniało ładnie (generalnie, mleka krowiego nie lubię). Przelałam więc wszystko do garnka, dodałam łyżeczkę jogurtu i odstawiłam na 30 minut w ciepłe miejsce - dla pewności, że teraz to już na pewno będzie się zsiadać.

Moja rodzina lubi ciasta, ale nie za dużo i tylko od czasu do czasu. Postanowiłam więc zrobić super zrecyklingowany deserek, ale w małej ilości - ot, dla każdego coś dobrego do niedzielnej kawy.

I tak zaświtał mi pomysł na super zrecyklingowane serniczki w ceramicznych miseczkach, tzw. kolilkach (takich, w jakich robi się najczęściej creme brulee).

Zaprawione jogurtem mleko zagotowałam - w ten sposób uzyskałam świeży, domowy twarożek, który przełożyłam na duże sitko. Po odcedzeniu przełożyłam serek do miski, dodałam do niego 2 całe jajka, 40 g masła, cukier waniliowy, 3 łyżki kaszy manny, pół łyżeczki sody, cukier trzcinowy nierafinowany i wszystko zmiksowałam. Przełożyłam do kolilek i wstawiłam do nagrzanego do 180 st. piekarnika na ok. 30 minut. 

 

Przyznam, że myślałam, że serniczki zachowają się podobnie do zwyczajnego sernika (tzn. nie wypełnią całego naczynia, więc na górę wyłożę truskawkową piankę pozostałą po dżemie). Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że z serniczków wyszły... babeczki!

 

No, ale z tym sobie także poradziliśmy 

W środku babeczki zrobiłam otwór, który wypełniłam truskawkową pianką.

Na samej górze umieściłam świeże truskawki i listki mięty czekoladowej z naszego balkonowego ziołowego zakątka.

 

Serniczki nie były zbyt słodkie, więc mus truskawkowy świetnie dopełnił ich smaku.

Pewnie zapytacie, jakie były proporcje poszczególnych składników serniczków.

Szczerze Wam powiem, że wiele rzeczy robię "na oko", więc pozwólcie, że poniżej zamieszczę przybliżone składniki, bo robiłam ten deser pierwszy raz i nie umiem powiedzieć ile np. cukru dałam do serkowej masy (na pewno nie za dużo, bo gdyby nie masa truskawkowa, to byłyby prawie nie słodkie).

A zatem do zrecyglingowanych serniczków potrzebujemy:

- twarożek (ok. 300-400 g) - u mnie to, co powstało z zagotowania 3 litrów mleka po terminie

- 2 całe jajka

- cukier trzcinowy nierafinowany (w mojej wersji było max. pół szklanki, ale dla słodszego efektu można dodać więcej)

40 g masła (niecała ćwiartka masła)

3 łyżki kaszy manny

pół łyżeczki sody (lub proszku do pieczenia, choć soda jest zdrowsza)

- szczypta soli

Efekt końcowy - przyznam szczerze - bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Myślę, że serniczki mogą smakować równie pysznie z dżemem wiśniowym, porzeczkowym (jest bardziej kwaśny, więc trzeba dodać więcej cukru do serkowej masy), śliwkowym czy agrestowym. 

Nie ukrywam też, że za dnia zdjęcia wyszłyby lepiej, ale... serniczki nie dotrwały do porannej sesji zdjęciowej ;-)

Gorąco polecam kreatywne przeglądanie lodówki! :-)