Dodano: 08 lipca 2020r. przez Agnieszka Konik-Korn

Makaron "zrób to sam" (do rosołu albo innych polskich kulinarnych klasyków)

Czy Wam też się zdarza, że gdy niedzielny rosół już pachnie i chcecie ugotować do niego makaron okazuje się, że... zapomnieliście go kupić? Oto sposób, aby poradzić sobie w takiej kryzysowej sytuacji.
Makaron "zrób to sam" (do rosołu albo innych polskich kulinarnych klasyków)

Moja rodzina nie wyobraża sobie niedzieli bez rosołu (mówię to pół żartem, pół serio, ale faktem jest, że i mój Mąż, i dzieci, za rosołem wprost przepadają). Stało się nawet naszym zwyczajem, że podczas wakacyjnych wyjazdów, od dawna nie kupujemy już fast foodów, ale właśnie inwestujemy w zupy - są sycące, szczególnie w czasie długich podróży po Polsce, a jednocześnie nie napychają żołądka i wiemy, że nic się nie zmarnuje (i nie zostanie nam do dojedzenia po dzieciach np. fura zimnych frytek).

Staramy się zawsze mieć w zamrażarce dobrej jakości drób - najczęściej połówkę kury eko z gospodarstwa KROK, jaką można zamawiać w naszych sklepach w środy - z odbiorem w soboty. Taka porcja wystarczy na ugotowanie naprawdę pysznej zupy. Jakość mięsa gra ogromną rolę w potrawach, jakie spożywamy (wyznajemy zasadę, że lepiej rzadziej jeść mięso, ale lepszej jakości).

No i bardzo często się tak zdarza, że kiedy już zupa jest gotowa do konsumpcji, okazuje się, że... Nie mamy makaronu. A ten, który w domu jest (najczęściej ciemne makarony penne lub świderki z żyta lub orkiszu), średnio do tego rosołu pasują. 

Czasem posiłkujemy się w takich sytuacjach kaszą manną, którą szybciutko można przygotować "na gęsto" na samej  wodzie, rozlać do misek i kiedy zastygnie - pokroić w drobną kostkę.

Jednak rosół najlepiej smakuje z makaronem. Bez dwóch zdań. Czysta klasyka.

Wtedy można w równie szybki sposób przygotować makaron samemu.

Potrzebne nam będą w zasadzie 2 składniki - a dla chcących bardziej pożywnego składu - 3:

- mąka pszenna dowolna lub semolina (z pszenicy durum)

- woda

- opcjonalnie - żótko jajka

Wszystko należy razem wymieszać i ugnieść - w proporcjach zależących od potrzeb. 

Jak to określić? Najlepiej - odmierzając odpowiednią ilość mąki i dolewając tyle wody (najlepiej letniej), aby wszystko połączyło się w elastyczne ciasto. (Pamiętajmy o podsypaniu stolnicy mąką, aby ciasto się nie przyklejało!)

Wałkujemy je na cienki placek (wcale nie musi być idealnie równy) i ostrym nożem (u mnie by to nóż do pizzy) tniemy go na cienkie paseczki.

 

(Gdy byłam mała moja Babcia robiła bardzo dużo takiego makaronu, przy czym suszyła go na zapas. Ja robię takie kluski ad hoc - w zależności od aktualnej potrzeby.

W efekcie, te "szybkie" klusczki naszym dzieciakom tak smakują, że całe danie przypomina nie tyle rosół z makaronem, co kluski z dodatkiem rosołu )

Całość smakuje dobrze!

Spróbujcie!