Dodano: 04 sierpnia 2020r. przez Agnieszka Konik-Korn

Borówka brusznica w akcji, czyli pyszny souvenir z wakacji

Od wielu już lat na wakacje jeździmy w takie miejsca, gdzie daleko jest do cywilizacji, a blisko natury. Tak własnie najlepiej odpoczywamy. Doceniamy wtedy jak wiele jest nam dane zupełnie za darmo i odczuwamy wdzięczność - zarówno za to, co zostało stworzone bez udziału człowieka, jak i pielęgnujemy talenty, które jednocześnie tam odkrywamy.
Borówka brusznica w akcji, czyli pyszny souvenir z wakacji

Zbieranie drobnych jagód wymaga wytrwałości, łowienie ryb - cierpliwości, przygotowanie posiłków - ćwiczenia. W takie aktywności spokojnie można angażować dzieci i dostosowywać zadania do ich aktualnych możliwości. Wyprawy do lasu czy wędkowanie prosto z łodzi (oczywiście, z uprawnieniami wędkarskimi!), staje się nie lada przygodą i owocuje wspaniałymi wspomieniami.

Dlatego też i pamiątki, przywożone przez nas z takich zakątków nie są kupione na kramach, jakie oferują takie same pamiątki od Bałtyku aż po Tatry, ale każdy souvenir przygotowany jest indywidualnie dla naszych bliskich i przyjaciół. 

Naszym ulubionym miejscem wakacyjnego odpoczynku Kaszuby, ukryte wśród lasów i jezior. Bardzo lubimy agroturystyki, w których sami możemy przygotowywać posiłki Nie dziwne, że właśnie w tamtych regionach Polski swoje firmy prowadzą producenci przetworów, którzy korzystają głównie z naturalnych i dostępnych na miejscu pyszności - kurek, żurawiny, grzybów, jagód i wielu innych smakołyków. 

W tym roku trafiliśmy na niezwykle urodzajne poletko pysznych i bardzo zdrowych borówek brusznic i właśnie o tych czerwonych "souvenirach" będzie ten wpis.

Owo miejsce mijaliśmy niemalże codziennie i czerwieniło się nam z daleka, więc obiecywałam sobie (i rodzinie), że musimy tu wrócić z pojemnikami, bo to bardzo rzadkie i wartościowe owoce. W ubiegłych latach przygotowałam z nich przetwory jeszcze na wakacjach. W tym roku, w ostatnich dniach odpoczynku znaleźliśmy ich tak wiele, że przywiozłam je do Krakowa - bo w miejscu, w którym mieszkaliśmy nie starczyłoby na nie sprzętów.

Borówka brusznica sama z siebie jest kwaśna. Ma wiele prozdrowotnych właściwości (m. in. wspomaga działanie układu moczowego, pomaga przy biegunce i wrzodach, jest doskonałym dodatkiem do przetworów i nalewek). Ze względu na cierpki smak, nie nadaje się jednak do jedzenia na surowo. W przetworach jako dodatek do mięsa, serów czy innych dań - nie ustępuje żurawinie i - po prostu - jest bardzo smaczna.

Postanowiłam więc przygotować z niej dżem - który rozdaję znajomym jako pamiątkę z wakacji, a część chomikuję we własnej spiżarni.

Do dżemu z borówki brusznicy potrzebujemy:

- borówkę brusznicę  (ja miałam ok. 10 litrów - ale podaję przepis na 1 garnek, czyli na 5l)

- cukier trzcinowy - 750 g - 1 kg - w zależności od upodobań smakowych

- pektyna - dałam 1,5 łyżki, ale można więcej (borówka sama z siebie ma dużo pektyny i po zastygnięciu dżem sam robi się bardziej gęsty) - znajdziecie ją np. tu: https://www.bronowickaspizarniasklep.pl/produkt/przyprawy/pektyna-do-d%C5%BCem%C3%B3w30-g--c&g-5903111093006

- słoiczki :-)

Borówkę zasypujemy cukrem i odstawiamy na godzinę - borówki puszczą sok pod wpływem cukru.

Po tym czasie zagotowujemy borówki (doprowadzamy do wrzenia i mieszamy ok. 5 minut) i tak naprawdę wystarczy to do zrobienia dżemu. Jednak można dodać troszkę pektyny, aby borówki nieco bardziej się zagęściły (pektynę dodajemy do zimnych owoców). Przez to, że mamy tu połączenie dość dużej kwasowości owocu ze sporą ilością cukru, dżem z takim składem dość dobrze konserwuje się w naturalny sposób, bez potrzeby używania innych dodatków.

Po zagotowaniu nakładamy gorący dżem do czystych słoiczków, zakręcamy go i stawiamy słoik do góry nogami - wówczas nakrętka lepiej się zassie. Po mniej więcej dobie od takiego przygotowania, słoiczki wynosimy do spiżarni lub piwnicy, albo zostawiamy do przygotowania kolejnych smacznych potraw - np. oscypków z grilla, duszonego mięsa, panierowanego sera camembert czy jako oryginalną, kwaskową polewę do ciasta - u mnie dzisiaj to np. lekka szarlotka angielska.

Mniam!